Cytat: Według mnie film Zielona Mila niesie conajmniej dwa przesłania... albo jedno dwuczłonowe. Po pierwsze winien dawać do myślenia tym siedzącym "na górze" u steru, iż nie można zbyt pochopnie wydawać wyroków śmierci. Mało tego - ja sądzę, że to jest film - protest przeciwko karze śmierci.
Po drugie - John Coffey jest symbolem. Podobie jak strażnicy i kierownik więzienia są symbolami. Może trche przesadzam, ale John Coffey ma w swej osobie coś z Chrystusa... Uzdrowiciel niewinnie skazany za grzech innego na śmierć...
bo jest to przykład typowego bełkotu na temat tego filmu. Bez urazy, ale pozwole sobie przypomiec w skrócie kilka faktów.
1. To jest film gdzieś z pogranicza SF i horroru, trzeba o tym pamiętać i nie odnosic go za bardzo do rzeczywistości.
2. Nasz dobroduszny wielkolud jest przez cos dręczony. On nie tyle "ma dar", a jest jakby bardzo obciazony czymś co go stopniowo wykańcza psychicznie i fizycznie.
3. Nie jest taki niewinny. Zabija (!!) przecież straznika i współwieźnia. Robi to w sposób nadprzyrodzony i dlatego większości widów umyka fakt, że dochodzi do normalnego morderstwa. To nie jest przecież prosty cios nożem czy młotkiem. Zabija w sumie łotrów, ale czy ludzi którzy na to zasłuzyli? Kto go uczynił prokuratorem , sądzią i katem, żeby mógł to zrobić? Współwięzień i tak czekał na wykonanie wyroku śmierci, to niespodziewane i podstepne zabójstwo być może odebrało mu szanse nawrócenia i pojednania z Bogiem. A strażnik? Czy jego wina zasługiwała na tak okrutną karę smierci? Porównwanie tego zabójcy z Chrystusem to bluźnierstwo.
4. Nie wiadomo ilu ludzi ten samozwańczy wojownik o sprawiedliwośc zabił wcześniej. Ktos kto uważa go za "dobrego", a jednocześnie wypowiada się rpzeciwko karze smierci chyba nieuwąznie oglądał film, albo ma uszkodzone obwody logiczne.
5. Sam zostaje skazany za coś czego nie zrobił, rezygnuje jednak z jakiejkolwiek próby obrony czy tłumaczenia się. On chce umrzeć i uwolnic sie od tego ciężaru. Trudno więc obwiniac system czy decydentów, za to, ze człowiek obarczony jakimś nadprzyrodzonym brzemieniem nie chce dowodzic swojej niewinności.